Witam na stronie!

Henryk B. Szumielski - Rzeczy niejasne, trudne, wstydliwe.





W przypadkach niejasnych, kiedy nie możemy dotrzeć do konkretnej informacji, bądź, kiedy dana informacja wyraźnie nie pasuje do innych znanych nam faktów, kiedy po prostu nie rozumiemy, dlaczego jawi nam się tak zagmatwany obraz, warto wyobrazić sobie życie tych osób, których losy badamy. Nie mając wystarczającej wiedzy historycznej o danym okresie i danej miejscowości, o sytuacji danej klasy społecznej, trudno nam jest pojąć motywy działania przodków. Uświadommy, więc sobie, że i my jesteśmy przodkami, że informacje o nas także będzie ktoś w przyszłości zbierał, że i my ukrywamy różne sprawy przed współczesnymi, przed rodziną i przed innymi ludźmi. Wtedy lepiej zrozumiemy tych, którzy żyli przed nami, i którzy postępowali podobnie, jak my teraz. Rzeczy, które były oceniane jako naganne, rodzina skrzętnie ukrywała, nawet przed innymi członkami rodu. Postępki niezgodne z prawem, o których rodzina najczęściej wiedziała, ukrywano przed obcymi. W każdym wieku i w każdej społeczności są rzeczy, którymi nie wypada się chwalić. Trzeba to w swoich poszukiwaniach uwzględnić.

Poza tym - w rodzinie także - są ludzie, którzy darzą się sympatią i tacy, których nie lubimy. Jeśli dociera, więc do nas historia sprzed lat, to najczęściej dysponujemy tylko przekazem jednej strony. Punkt widzenia strony przeciwnej mógł być inny, a prawda często – co podkreśla znane przysłowie – leży po środku. O tym także należy pamiętać prowadząc badania. Rzeczy wstydliwe kiedyś, wcale nie muszą być takimi dzisiaj. Ale często i dzisiaj prawda jest niekompletna, gdyż genealog nie chce nikogo urazić. W ten sposób niektóre fakty z przeszłości w przyszłości nie będą dostępne, a obraz czasów minionych niepełny.

Ludzie ukrywają fakt, że w ich rodzie zdarzały się nieślubne dzieci, uważają, że to źle świadczy o kobiecie. A bywało, szczególnie w rodzinach chłopskich, gdzie znaczna część rodziny zmuszona była pracować u innych, bogatszych, że chłopcy pracowali jako parobcy, a dziewczęta pracowały w polu, lub utrzymywały siebie i wspierały swoją rodzinę pracując - na dworze, lub u bogatych mieszczan - jako służące. Jeśli dziewczyny były ładne, to zachodziły w ciążę szybciej niż inne. Ulegały dobremu panu, lub były gwałcone przez złego. Skutek był ten sam. Te dzieci, to także nasza rodzina, często nasi przodkowie. Tak samo wartościowi jak inni. Dzisiaj już chyba tego tłumaczyć nikomu nie trzeba. Zdarza się jednak, że w drzewie genealogicznym nadajemy im nazwisko późniejszego męża matki, a nie ojca biologicznego (nawet, jeśli mąż matki wcale nie uznał tego dziecka za swoje). W ten sposób fałszujemy fakty, zniekształcamy historię, i wprowadzamy naszych następców w badaniach genealogicznych w błąd.

Podobnie trudnym tematem jest adopcja . Niektórzy wstydzą się tego, że nie są prawdziwymi Kowalskimi czy Wiśniewskimi, a tylko przez tę rodzinę zostali adoptowani. Nawet wśród genealogów nie ma jednomyślności czy umieszczać w drzewie rodu taką osobę czy nie. Ród – to więź krwi, to osoby pochodzące od wspólnego przodka. W takim klasycznym ujęciu człowiek, który został włączony do rodu poprzez adopcję, nie powinien być uwzględniany w drzewie genealogicznym, jego potomkowie także. Ale ród – to także wspólnota, mająca wspólne interesy, swoją odrębność, swoje zwyczaje i tradycje i swój, często trochę odmienny od innych, system wartości. W tym znaczeniu członkiem rodu jest ten, kto został w tej wspólnocie wychowany, kto jest ściśle z nim związany, kto kultywuje jego tradycje i dba o jego interesy. W tym znaczeniu człowiek zaadoptowany poprzez jedną z rodzin rodu jest jej członkiem i jego potomkowie także. Jest członkiem rodu również w znaczeniu prawnym. Sadzę, że jeśli znani są biologiczni rodzice adoptowanego dziecka, to warto o nich także wspomnieć w swoim opracowaniu genealogicznym.

W wielu trudnych, lub wstydliwych sprawach genealog musi podejmować samodzielne decyzje. Chodzi przede wszystkim o to, aby zdawał sobie w pełni sprawę z ich konsekwencji, i dla siebie i dla rodu, który bada. Sprawy trudne to także takie jak: kolaboracja, morderstwo, donosicielstwo, brak patriotyzmu, tchórzostwo itd. itp. Ocena po czasie - nawet kilku pokoleń od danego wydarzenia - przychodzi o wiele łatwiej. Tylko czy rzecz skrywana przez współczesnych dotrze do potomnych? Cóż, każdy człowiek ma prawo do prywatności, a każda rodzina do rodzinnych tajemnic. Warto to uszanować. Bo chociaż prawda jest najważniejsza, to nie za każdą cenę.



Uwaga! Jest to fragment wyjęty z Poradnika Genealogicznego OKRUCHY - tu do pobrania