Witam na stronie!

Henryk B. Szumielski - Rzeczywistość a Internet



Wstęp



W artykule tym na przykładzie prowadzonych poszukiwań genealogicznych chcę pokazać funkcje, jakie pełni Internet oraz zwrócić uwagę na to, że Internet poszerza przestrzeń społeczną człowieka. Wzbogaca masz świat o nowych ludzi i różnorodne relacje pomiędzy nimi, jakie w świecie realnym, gdyby nie istniał Internet nie mogłyby zajść, ze względu na odległość, nieznajomość osób itp. W Internecie człowiek spotyka znacznie więcej ludzi niż w tzw. świecie realnym. To nim łatwiej o zrozumienie i bezinteresowną pomoc. Do której zaliczam: udostępniane za darmo oprogramowanie (freeware), porady udzielane na forum, na czacie, w dyskusjach prowadzonych na grupach dyskusyjnych, informacje udostępniane za darmo na stronach WWW oraz udostępnianie nieodpłatnie wyników własnej pracy, lub wyników prowadzonych badań, a także współtworzenie - wraz z innymi użytkownikami sieci - Wikipedii i innych projektów. Zaliczyć do tego należy także osobistą pomoc w „realu”, której udzielają nam ludzie poznani w sieci. Przy czym należy zwrócić uwagę, że Internet zwany często rzeczywistością wirtualną jest tylko pośrednikiem, jest realnie istniejącym narzędziem, – które stanowi część realnego świata i przyczynia się do nawiązania rzeczywistych kontaktów pomiędzy ludźmi.

W czasie, kiedy rozpoczynałem poszukiwania moi rodzice już nie żyli. Nikogo z dziadków nie znałem, gdyż zmarli przed moim urodzeniem. Mieszkałem na terenie odległym od miejsca urodzenia każdego z moich przodków. Moja wiedza o przodkach sięgała w przypadku linii ojca roku 1901, kiedy to ojciec się urodził, a w przypadku linii matki lat 40-tych XX – wieku, kiedy zmarli dziadkowie.

Internet – inicjuje i ułatwia



Internet w prowadzonych poszukiwaniach genealogicznych, w moim przypadku, spełnił ogromną rolę, nie tylko pomagał mi je prowadzić, ale wręcz spowodował to, że do nich przystąpiłem.

Najpierw usiłowałem sobie przypomnieć opowieści mamy o jej rodzicach i jej rodzeństwie oraz o rodzinie mojego ojca. Niestety, kiedy się do tego zabrałem minęło już 9 lat od śmierci mamy (ojciec zmarł znacznie wcześniej), a moja pamięć okazała się słabsza niż myślałem. Rodziny ze strony ojca, nie znałem, więc nie mogłem zapytać. Zacząłem zbierać informacje o rodzie ze strony matki, lecz przypadek sprawił, że po roku pracy, a więc zaraz na początku, zająłem się linią ojca. Tym przypadkiem, który zadecydował, że tak postąpiłem był Internet. Używając wyszukiwarki Google ustaliłem adresy stron poświęconych genealogii oraz adresy wyspecjalizowanych wyszkiwarek genealogicznych. Odnalazłem także inne strony WWW przydatne w tego typu badaniach: strony ze starymi mapami, strony z materiałami historycznymi dotyczącymi terenów gdzie żyli moi protoplasci, strony zawierające niemieckie nazwy polskich miejscowości itp. Pierwszymi, których udało mi się w ten sposób odkryć byli rodzice dziadka w linii ojca. Dowiedziałem się, że moim pradziadkiem był Michał Szumielski, a prababcią Tekla z domu Klockiewicz. To oni wymusili pierwszeństwo dla badań według nazwiska Szumielski. W sposób tradycyjny nawiązałem kontakt z rodziną ojca. Tam nikt nie wiedział, że nasi pradziadowie to Michał i Tekla.

Internet – poszerza wiedzę



Jednocześnie, aby powiększyć swoją wiedzę o sytuacji politycznej i o warunkach życia chłopów w zaborze pruskim odszukałem w sieci odpowiednie opracowania i informacje oraz wykaz potrzebnych książek, które powinienem przeczytać, a które następnie kupiłem poprzez Internet. W wyniku korespondencji mailowej z profesorem R. Drefs uzyskałem dostęp do informacji zawartych w katastrze frydrycjańskim i dowiedziałem się ile ziemi miał mój prapraprzodek, co siał i jakie zwierzęta hodował. Na potrzeby sporadycznie prowadzonych w tym czasie poszukiwań przodków w linii matki korzystałem z materiałów Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, do których dostęp miałem wyłącznie, dlatego, że mogłem korzystać z Internetu.

Przeszukując po raz kolejny Internet i zmieniając stale wyszukiwarki odnalazłem informację o tym, że Władysław Szumielski jest pochowany na cmentarzu Św. Piotra w Londynie (London), lecz nie w tym angielskim tylko w Ontario, w Kanadzie. Odnalazłem stronę, dzięki której ustaliłem usytuowanie grobu. Mogłem nawet obejrzeć cmentarz – ścieżki, aleje z nagrobkami. Władysław okazał się tym człowiekiem, o którym rodzina wiedziała tylko, że „ktoś kiedyś wyjechał do Ameryki”. Wkrótce na innej stronie WWW natrafiłem na informację, że w Remscheid, w Niemczech Hans i Ruth Szumielski obchodzą złote gody. Odnalezienie Hansa było dla mnie dużym zaskoczeniem. Nikt nigdy nie wspominał, że mamy rodzinę w Niemczech. Mój ojciec, ani jego krewni nie mieli o tym pojęcia. Powrócę jeszcze do losów Hansa i Ruth. Teraz dalszy ciąg historii Władysława.

ciąg dalszy...



Uwaga! Przypisy informujące o źródłach cytatów znajdują się w tekście zamieszczonym w Poradniku Genealogicznym OKRUCHY - tu do pobrania