Witam na stronie!

Henryk B. Szumielski - Historyjki z historii czyli...



Przygody genealoga.



Nim zacznę...



Od dawna wiem, że powinienem opowiedzieć tę historię. Siedzę właśnie nad pustą kartką papieru i zastanawiam się nad tym, od czego zacząć, co jest najważniejsze?

Pijany Feliks siedział niedbale na ławie. Przed nim, na stole, stała szklanka wódki. Zawiązany wokół przegubu lewej ręki sznurek biegł w stronę wąskiego szpaleru pobliskich krzaków. Sznurek rytmicznie naprężał się i opadał. Feliks pociągał miarowo. Od czasu do czasu pociągał także łyk gorzałki i ciągnął wtedy za sznurek z nowym przypływem energii. Nagle zza krzewów rozległ się rozpaczliwy płacz. Dziecko wypadło z kołyski.

Chłopak jadł łapczywie. W kuźni słychać było szybki, głośny chrzęst. Zęby miał Bronek mocne. Po latach wyrósł na silnego mężczyznę. Nie wierzył, że siłę czerpał z tych zeschłych skórek. A może majster miał rację?

Mam w zapasie jeszcze wiele początków tej historii...

więcej...

Władysław – birbant i kpiarz.





Na początku wiedziałem tylko, że dziadek miał dwóch braci. Natrafiłem na ślad jednego z nich - Władysława. Ustaliłem, że miał żonę i kilkoro dzieci. Miał 36 lat, kiedy wyjechał wraz z całą rodziną do Kanady. Nawet udało mi się ustalić gdzie jest jego grób, a dzięki życzliwości pewnego Polaka w London, otrzymałem fotografię cmentarza i dodatkowe informacje. Ale jakim człowiekiem był? To pytanie zadawałem sobie zawsze, kiedy odnajdywałem kolejnego zagubionego w czasie i w przestrzeni przodka. W większości przypadków było to pytanie bez odpowiedzi. O usposobieniu i zamiłowaniach Władysława także nic nie wiedziałem. Po pewnym czasie coś mi zaczęło świtać. Kiedy ilość kartek z moimi bazgrołami, które stanowiły plon przeglądania ksiąg archiwalnych i stron internetowych rosła, zacząłem dostrzegać, rzeczy ważne, o których wcześniej nie myślałem. Zawsze skupiałem się na głównym bohaterze, czyli osobie, która brała ślub, zmarła, albo właśnie była chrzczona i czasem tylko robiłem notatki o świadkach tego wydarzenia. Niestety nie zawsze. A szkoda, bo właśnie uświadomiłem sobie jak ważne jest to źródło.

więcej...

Bronisław, którego nie było





Statek, którym płynęli był statkiem parowym, jednokominowym pływającym pod banderą angielską, a jego kapitanem był pan Hyde. Minęło już 14 lat od chwili wodowania. Statek dodatkowo wyposażony był w trzy maszty żaglowe. Dalej nic już nie jest pewne. Nie wiem czy statek ten zawijał do portu angielskiego w West Hartlepool i potem płynął dalej do Liverpool, a stamtąd do Ontario, czy też w West Hartlepool wszyscy pasażerowie przesiedli się na pociąg do Liverpool i stamtąd innym statkiem, wypłynęli do Kanady. W ramach tego samego biletu, który wykupili wcześniej w Hamburgu, na całą trasę. Za tym, że dalej płynęli innym statkiem przemawia fakt, że „Kaiser” w zasadzie obsługiwał porty angielskie, utrzymywał regularne kursy na trasie West Hartlepool – Hamburg – West Hartlepool. Od czasu do czasu pływał także do Saint Petersburga.

więcej...